O wojnie 13 - letniej ...

foto.jpg

W związku z wystawianą w niedzielę sztuką „Szturm na Chojnice“ nie od rzeczy będzie podać krótką historię wojny trzynastoletniej – informował „Dziennik Pomorski” nr 115 z 18 maja 1930 r. Z chwilą, gdy do Polski zaczęły się garnąć szerokie masy ludności podległej krzyżakom, gdy związek jaszczurczy przysyłał listy poddańcze do króla z zapewnieniem wierności, wówczas król Kazimierz narzuca się na zwierzchnika. W lutym rozpoczął się bunt wyrzuceniem komtura z Gdańska, z Królewca i w ciągu 4 - ch tygodni 54 miast i grodów wypowiedziało Zakonowi posłuszeństwo, a Zakonowi pozostały tylko trzy grody wierne: Malborg, Sztum i Chojnice.

Wszystkie te miasta pomorskie i pruskie po upadku Hanzy, a wybijania się Antwerpii i Londynu, widziały swój ratunek w przynależności do Polski. Wierzyły one, że w łączności z Polską otworzą im się przywileje i ważne ulgi handlowe. Zakon krzyżacki przystępował do wojny bez zapału, związkowcy z desperacką stanowczością, Polska z małym przygotowaniem. Podczas gdy związek pruski zdobywał najważniejsze grody: Toruń, Gdańsk, Ebląg i zdobył już 56 zamków, to Polacy naradzali się w Brześciu Łęczycy i Sandomierzu. Litwini usunęli się, Małopolanie byli wojnie niechętni, początkowa pomoc pod wodzą wojewody brzeskiego, Mikołaja Szarleja była niewystarczająca. Zdobyto jeszcze Sztum, Malborga nie wzięto, ale pod Chojnicami zamiast wojować, sejmikowano, toteż Polacy ponieśli sromotną klęskę.

Siła wojska polskiego była większą, wynosiła 16 000, a Krzyżaków 12 000. Obrońca Chojnic Planen wypadł z twierdzy szczęśliwie i pobił oblegających. Zginął wówczas śmiercią bohaterską podkanclerzy Piotr ze Szczekocin, ale wielu magnatów daremnie się poddawało. Król nie upadł na duchu i zaraz przygotował dwie nowe wyprawy pod Łasin, choć z małym skutkiem. Skutki tej klęski były niepowetowane, gdyż szereg miast pruskich nawet Gniew, wróciło do Zakonu z powrotem i zaznaczył się wówczas ten podział dzierżaw państw względem krzyżackiego, który stał się dla Polski fatalnym na przyszłość, podział na Prusy Zachodnie, trzymające z Polską i Prusy Wschodnie, wierne Zakonowi.

Na wiosnę w roku 1455 odpadł Królewiec a za nim całe Prusy Wschodnie, gorzej nawet, bo Prusy Zachodnie trzeba było na nowo zdobywać, król miał w tym roku tylko 33 grody a Zakon znowu 49. W Prusach Zachodnich trzeba było zdobywać Chojnice, Tczew, Sztum i Malborg, około których rozgrywać się będą dalsze losy wojny. Nie tylko król Kazimierz był wytrwałym w tej wojnie, był nim niemniej Gdańsk. Wierność Gdańska opierała się na interesach i korzyściach handlowych, jakie Gdańsk przewidywał z łączności z Polską. Nadto król Kazimierz wyjątkowo wyposażył to miasto, uczynił je jakby państwem w państwie, na co wskazują przywileje, z których najważniejszy z dnia 15 maja 1457 roku.

Gdańsk sam prowadził wojnę z królem duńskim Krystianem, który wypowiedział ją Kazimierzowi mszcząc się za to, że związek nie jemu, lecz Jagiellończykowi się poddał. I Gdańsk prowadzi wojnę zwycięską. Oto 3 okręty gdańskie pobiły w dn. 25 sierpnia 1458 roku 16 okrętów duńskich i inflanckich przy wyspie Bornholm. Gdańszczanie niepokoili wybrzeże Bałtyku od Lubeki po Rygę aż Krystian zmuszony był zawrzeć z Gdańskiem początkowo zawieszenie broni, a wreszcie nieograniczone zawieszenie w roku 1462 dnia 7 sierpnia.

bitwa.jpg

Bitwa pod Chojnicami w 1454 roku. Obraz Fryderyka Grotemayera, zamówiony przez Radę Miejską z okazji 450 rocznicy bitwy - do nowego ratusza w 1904 roku.

Jakkolwiek Zakon odzyskał szereg miast i grodów to położenie jego jednak było fatalne, gdyż prowadził wojnę żołnierzami zaciężnymi, z którymi zawarł niekorzystne kontrakty, na podstawie, których wolno było zaciężnym na wypadek nie zapłacenia na czas żołdu według swej woli sprzedawać i zastawiać zamki. Przeto Gdańsk podniósł myśl wykupu zamków za pieniądze od zaciężnych, gdy Zakon święcił pustkami w kasach i nie miał z czego płacić. Król temu projektowi był niechętny, ale widział małą ochotę do wojny, wreszcie zezwolił i za poparcie finansowe tej myśli dostał okręg pucki w zarząd.

Znamy dwa układy o wykup zamków. W jednym jest mowa o 21 zamkach i sumie 43 6000 dukatów, w drugim o 6 zamkach, a kwota nie jest nam znaną. Oczywiście były to tylko projekty gdyż Krzyżakom zostało mało zamków, to też mowy nie było o zapłaceniu zaciężnym sumy 43 6000 dukatów. Można najwyżej mówić o sumie 19 0000 dukatów. Z tej sumy Polska zapłacić miała połowę, drugą połowę Prusy, w tym Gdańsk. W rzeczywistości Gdańsk wypłacił całą połowę pożyczając pieniądze królowi i związkowi miast pruskich. Polska dla pokrycia kosztów wynikających z oddania Malborga, Tczewa i Iławy, uchwaliła. połowę czynszów tj. więcej niż dwukrotny pobór. To mogło przynieść około 75 000 dukatów.

Po kliku walkach o Malborg zawarto roczne zwieszenie broni. Następny okres po upływie zawieszenia rozpoczął się dla Polaków korzystnie. Tak więc padł Elbląg, a wojsko pod wodzą Bernarda Zirnmemberga poszło w rozsypkę, następnie kapitulował Gniew dnia 27 grudnia 1463 roku. Zniechęcony niemiecki kondotier, Bernard Zinnenberg, zatrzymując w zastaw zamki: Chełmno, Starogard i Brodnicę, zawiera układ z królem, zobowiązując się nie dawać żadnej pomocy Krzyżakom i nie przeszkadzać stanom ziemi chełmińskiej w poddaniu się królowi. Wkrótce potem biskup warmiński, Paweł Legendorf z Mgowa, przyrzeka królowi poddać wszystkie grody, co też uczynił na początku roku 1466. Całe Pomorze Gdańskie, ziemia Chełmińska i Warmia były w rękach polskich prócz kilku zamków, które sterczały jak rafy koralowe wśród morza niechęci ku Krzyżakom.

Gdańszczanie zajęli po półrocznem prawie oblężeniu Puck, wojska zaś królewskie przy ich wydatnej pomocy zdobyły Nowe. Najzaciężniej bronił się Starogard, który po 10 miesięcznem oblężeniu zdobyto, odcięto Krzyżakom dostęp do Warmii przez zdobycie Melzaku przez Jana Skalskiego. Wojna kończyła się tam gdzie się właściwie zaczynała, tj. przy obleganiu Chojnic. Król sam pospieszył z posiłkami litewskimi i tatarskimi z dnia 21 września 1466 i zakończyło się to krótkie obleganie zdobyciem Chojnic. Gubernator Prus, Ścibor Bażyński, nakłaniał króla do uderzenia na Królewiec i zajęcia Prus Wschodnich Usposobienie pokojowe jednak dojrzewało po obu stronach. Skończyła się ta długoletnia wojna dobrze pomyślna, źle przeprowadzona. To poddanie się Prus Polsce było dobrze obmyślone, sumiennie przygotowane, wojna jednak była przeprowadzona z małym wytężeniem przy wielkiej cierpliwości i stanowczości króla.

Litwa okazywała małe zainteresowanie, choć miała być wynagrodzona częścią zdobytych Prus nawet Małopolska się ociągała, pilnując sprawy śląskiej, wojnę prowadziły tylko Wielkopolska, Pomorze i ziemia chełmińska i dlatego wojna ta przeciągała się lat 13 i spowodowała niebywałe zniszczenie kraju. Z osad 6 -7 było w gruzach. Poległych po 100 000 wypada na Polskę, Prusy i Zakon. Wojna kosztowała dużo: po pół miliona dukatów wypada na Gdańsk, Prusy i Polskę. Szereg zamków musiano zastawić! Sprawę właściwie załatwiono połowicznie. Pozostawienie Krzyżakom Prus Wschodnich było fatalnym klinem, a oddanie Pomezanii, rozdzielającej Warmię od ziemi chełmińskiej już klinem bardzo niebezpiecznym. Jednakże pokój ten, który zakończył wojnę 13 - letnią jest najlepszy, jaki Polska z Krzyżakami zawarła. Polska jednakże nie umiała systematycznie pójść po linii, którą uzyskała w pokoju toruńskim, lecz poczęła się znowu cofać. Mimo to wojna ta opłaciła się sowicie, bo Polska zyskała Pomorze, okno na świat“.

W sztuce „Szturm na Chojnice“ zobaczy my kawał historii Pomorza. Ciekawie rysują nam się sylwetki krzyżaków, ich zgłodniałych lancknechtów. Zobaczymy dalej króla w całej swej okazałości, Beżyńskiego, księcia pomorskiego Eryka i jego syna Sobisława, dalej burmistrza Chojnic z córką Olgą, no i całe Chojnice w roku 1466. A więc „Szturm na Kasę teatralną“.

Zachowano oryginalną pisownię. (Oprac. i fot. archiwum red.)