Księga rady miejskiej Chojnic z lat 1544 - 1662 jest w stanie zaciekawić Czytelnika nie tylko rozległością zakresu załatwianych przez ówczesną radę spraw, ale głównie bogactwem szczegółowych zjawisk z codziennego życia w odległych czasach.

W zapisach można natknąć się również na sprawy małomiasteczkowe, dzięki którym można wyrobić sobie bardziej wyrazisty pogląd na rolę i funkcję małego miasteczka pomorskiego o wiodącym jednak wówczas znaczeniu, jakim były wtedy Chojnice.

rajcy.jpg

Sprawy mieszczan zaprzątały umysły członków rady miejskiej Chojnic.

A to szelma…

Zapis z dnia 9. 07. 1565 r. wprowadza nas w sprawę sporu między czeladnikami balwierskimi: Janem Wolff i Henrykiem o etat zatrudnienia w Chojnicach. Mistrz balwierski Joachim, jako świadek zeznał na korzyść czeladnika Jana Wolff, przypominając, że ten przetrwał na posterunku pracy z narażeniem własnego życia przez cały czas trwania epidemii w Chojnicach w r. 1550, podczas gdy Henryk, pragnąc ratować swoje życie, opuścił miasto bez wypowiedzenia stosunku pracy i dlatego nie może mieć pretensji o odrzucenie przez radę wniosku o ponowne go przyjęcie do pracy.

Balwierz Jan Wolff należał do rzemieślników bardzo czułych na punkcie swojego honoru i dlatego nazwisko „szelma”, jakim obrzucił go czeladnik, rodem z Elbląga, zabolało go do tego stopnia, że wytoczył czeladnikowi sprawę w radzie miejskiej, a na świadka poprosił pisarza miejskiego, Michała Luedicke. Oskarżony czeladnik przyznał się wprawdzie do zarzucanych mu wyzwisk pod adresem Wolffa, ale udowodnił w radzie przez zeznania własnych świadków, Macieja Szark i Henryka Albrecht z Gdańska, że Jan Wolff nie jest człowiekiem honorowym i również szafował przezwiskiem „szelma” (31. 10. 1565).

Wniosek balwierza i balneatora Mikołaja Madrüss, ukazuje nam sylwetkę przedsiębiorczego człowieka interesu, który przy prowadzonej przez siebie pralni, zamierzał zbudować łaźnię parową z kabinami dla użytku pacjentów cierpiących na choroby zakaźne z dyskretnym dojściem, by klienci nie musieli w drodze do łaźni przechodzić przez centrum miasta. Rada miejska zgodziła się na wniosek balneatora, opodatkowując go 10 gr. płatnymi na św. Marcina.

tur.jpg

Pieczęć miejska Chojnic z 1593 r.

Niefachowo zakłute…

Wpływową korporacją rzemieślniczą w mieście był cech rzeźników założony w XV w. Księga miejska wprowadza nas w sam środek walki konkurencyjnej w łonie cechu, który w roku 1585 oskarżył swego członka, Jana Schilling, o dokonanie trzech przestępstw – o sprzedaż mięsa z padłych krów (erstickte kühe), które przed zgonem zostały przez Schillinga rzekomo niefachowo zakłute, o ubój psa i o użycie pod adresem rzeźników chojnickich ubliżających epitetów. Dla uniknięcia zarzutów stronniczości cech rzemieślników oddał sprawę Schillinga do załatwienia cechowi sukienników (29. 10. 1585).

Ceremoniał przeniesienia się rzeźnika obcego do Chojnic ilustruje wniosek cechu do rady miejskiej o przyjęcie w poczet obywateli rzeźnika Jana Mieratzky’ego przybyłego do Chojnic ze Starogardu (21. 01. 1615). O trudnościach Chojnic w zaopatrzeniu w mięso mówi zapis z dn. 19. 10. 1620 r. Wynikają z niego ustawiczne skargi społeczeństwa miasta, które w większości nie może nabyć wołowiny z powodu zbyt małego uboju bydła tak, że tylko nieznaczna część obywateli może nabyć mięso po paskarskich cenach i za dobre słowo (vor geld und gutte wordt erlangen).

Rada miejska uznając słuszność skarg społeczeństwa zarządziła, by co tydzień po dwóch rzeźników ubijało po jednym wole. Gdyby jednak niniejsze zarządzenie rady spotkało się z brakiem oddźwięku w cechu, rada za przyzwoleniem starosty zgodzi się na import mięsa przez rzeźników obcych oraz za wolną, publiczną i detaliczną sprzedaż tego mięsa. Rada zastrzegła sobie prawo taksacji i oceny mięsa każdego czasu. Z powyższego cytatu wynika pełna autonomiczność i kompetencyjność ówczesnej rady miejskiej w sprawach zaopatrzenia, jakości i ceny rynkowej w zakresie towarów pierwszej potrzeby, do jakich należało wówczas mięso i jego przetwory.

makieta.jpg

Makieta średniowiecznych Chojnic.

Czarownice i dzieci diabła…

Wiara w możliwość zjednania sobie przy pomocy określonych formułek słownych czy innych praktyk magicznych współpracy szatana i nieznanych sił przyrody, odziedziczona z zamierzchłych czasów i niezwalczona przez reformację panowała wtedy w Chojnicach powszechnie nie tylko w kręgach świeckich, lecz także i duchownych i dawała sposobność do podejrzeń i posądzeń. I tak np. posądzono Elzę Block o uprawianie czarów wspólnie innymi „dziećmi diabła” (als solte się wissenschaft tragen mit zauberey undt samten andere teufels kinderem).

Zarzucano Blockowej wiedźmostwo i czary przy wykorzystaniu do nich sakramentu chrztu św. Potwierdza to proboszcz w Doręgowicach, Maciej Klicke i krewny „wiedźmy” Paweł Bleicke. Wskutek takich zarzutów Blockowa została aresztowana, ale po złożeniu przysięgi na Boga i ewangelię, że nie będzie się mściła na radzie, mieście i obywatelach, została wypuszczona z więzienia w 1600 r. Poczesne miejsce w praktykach magicznych zajmowały sposoby na zapewnienie sobie przychylnych uczuć osoby kochanej (odcięcie przodu koszuli, zadanie lubczyku, nieśności kur, na ściągnięcie choroby na osobę znienawidzoną, względnie wyleczenie z choroby, udanie się wywaru piwa itp).

Postępowanie sądowe przeciwko czarownicom składało przeważnie się z przesłuchania połączonego z torturą, chłosty, wydalenie z miasta, zagrożenia karą śmierci, bądź jej wykonanie przez powieszenie (jak np. w przypadku Welanda z Charzyków, który skradł łańcuch szubieniczny, by go sprzedawać po ogniwie piwowarom dla zapewnienia piwu dobrego smaku.

Oprac. (red). Z.S. fot. zb. wł.

 

plan.jpg

Plan Chojnic powstały w wyniku lustracji starostwa człuchowskiego w 1765 r.