sad.jpg

Piłsudski był człowiekiem wybitnym. Trudnym człowiekiem na trudne czasy, który autentycznie chciał ten kraj zmienić i stworzyć Polskę i Polaków na nowo. Jak zwykle dzieło przerosło twórcę i II RP była jaka była, w czym zapewne sanacyjny sposób myślenia odegrał rolę niemałą. Nie wszystkim przedwojenny autorytet Marszałka był w smak, czego najlepszym dowodem były liczne procesy wytaczane za rzekome podważanie autorytetu Piłsudskiego, który na Pomorzu nie cieszył się zbytnim szacunkiem.

Przed sądem powiatowym w Chojnicach odbyła się charakterystyczna rozprawa przeciwko b. posłowi na Sejm p. J. Mazurowi z Grudziądza. Sprawozdanie z niej dajemy poniżej dosłownie za „Słowem Pomorskiem”. Rozprawie przewodniczył sędzia powiatowy p. Wojtyna, oskarżał prokurator sądu okręgowego p. Stefański, bronił oskarżonego mec. Kopicki z Chojnic.

Akt oskarżenia zarzucał p. Mazurowi, że w dn. 11 kwietnia r.b. na wieczorze publicznym w Brusach miał powiedzieć: „P. Piłsudski musi być sam idjotom, kiedy nazwał naród polski narodem idjotów." Oskarżony nie zaprzeczył, że wypowiedział podobne słowa, lecz stwierdził, że treść wypowiedzianego przezeń zdania była zupełnie inna od podanej przez akt oskarżenia. Mianowicie omawiając wywiad p. Piłsudskiego mówił następująco: „P. Piłsudski nazwał naród polski narodem idjotów, więc chyba może też być idjotom, albowiem p. Piłsudski zalicza siebie do Polaków”.

Piłsudski Tablica Chojnice.jpg

Tablica do 1939 r. znajdowała się w Sali Obrad Ratusza Miejskiego. Zniszczona w latach powojennych przez pracownika gospodarczego urzędu, który otrzymał polecenie uporządkowania pomieszczeń magazynowych i gospodarczych.

Oskarżony twierdził, że podobne słowa pamięta doskonale, inaczej nie mówił, gdyż głosił to po całem Pomorzu, bo naród polski a szczególnie Pomorzanie nie zasłużyli na to, by z ust marszałka polski padły podobne słowa. Jako pierwszy świadek zeznawał starszy przodownik policji Łukaszewski z Brus, który na zebraniu owem był obecny z polecenia władz. Świadek ten zeznaję, że słyszał z ust oskarżonego słowa: „P. Piłsudski nazwał naród polski idjotami, to sam musi być idjotom”.

Drugi świadek p. Józef Terczyński, urzędnik kontroli skarbowej w Brusach zeznał, że z ust oskarżonego padły słowa: „A sam może być idjotom i byłoby wskazanem zbadanie go przez psychjatrów zagranicznych”. Na sali wiecowej w skutek wypowiedzenia tych słow żadnego oburzenia nie było. Prokurator w wsem przemówieniu podkreślił, że słowa wypowiedziane przez oskarżonego, zdolne są zakłócić porządek publiczny, gdyż p. marszałek Piłsudski stoi wśród narodu polskiego na wyżynie oraz ma za sobą rzeszę zwolenników, wobec czego p. prokurator uważa wystąpienie oskarżonego za gruby wybryk i wnosi o karę 14 dni aresztu.

Obrońca oskarżonego mec. Kopicki wykazywał niewinność oskarżonego i prosił go o uwolnienie od winy i kary. Oskarżony p. Mazur również w wsem ostatniem słowie prosił o uwolnienie zaznaczając, że jak dotychczas, tak i nadal pracować będzie wśród szczerze katolickiego i narodowego społeczeństwa pomorskiego i zwalczać sanację i jej szkodliwą działalność. Po kilku minutowej naradzie zapadł wyrok uwalniający p. Mazura od winy i kary na koszt skarbu państwa. Sąd przyszedł do przekonania, że słowa p. Mazura nie mogły wywołać zakłócenia spokoju publicznego, gdyż wypowiedziane zostały na zebraniu członków i sympatyków Stronnictwa Narodowego, że zatem nie było podstawy do zarządzenia p. Mazura z paragrafu 360 p. 11 k. k.

 Zachowano oryginalną pisownię „Gazeta Warszawska” z dn. 7 listopada 1930 r.

 budynek sad 1915.jpg

 Echa Brześcia w Chojnickim sądzie

Jak donosi „Gazeta Bydgoska” przed sądem grodzkim w Chojnicach odbyła się dnia pierwszego br. rozprawa karna przeciwko p. Janowi Brodzie, bezrobotnemu z Chojnic, oskarżonemu o zniewagę osoby p. Piłsudskiego. Akt oskarżenia zarzucał podsądnemu, że na p. Piłsudskiego powiedział: „jest to złodziej i bandyta”. Na rozprawie oskarżony zaprzeczył: „aby użył tych słów przeciw p. Józefowi Piłsudskiemu”. W okresie wyborczym głośno było o Brześciu, lecz stało się o tem jeszcze głośniej, gdy twierdza brzeska została po wyborach zlikwidowana. Wówczas wyczytał z gazet, że w Brześciu więźniów bito.

Wiadomości te uważał za wiarygodne, i kiedy przybył do mieszkania donosiciela Wiśniewskiego, powiedział w największym oburzeniu, że w roku 1905 rząd rosyjski ścigał p. Piłsudskiego jak złodzieja i bandytę, lecz z nim w więzieniu się z nim tak nie obchodzono jak z więźniami brzeskimi, a czem p. Piłsudski sam pisał. Jeżeli to mówiłem to byłem bardzo wzburzony tem, co się działo w Brześciu, a jeszcze jestem oburzony do dziś.

Sędzia: Dlaczego to oskarżony jest tak wzburzony?

Oskarżony: Jako Polak – wojak czuję po prostu wstyd za hańbę brzeską.

Następnie odczytano zeznanie świadka Wiśniewskiego, który to napisał doniesienie do wojewody pomorskiego. Zeznaję, że oskarżony powiedział słowa: „Piłsudski jest złodziejem i bandytą”. To samo potwierdza w zeznaniach córka świadka W.

Świadek Rolbiecki Bernard zeznał, że oskarżony w jego obecności powiedział, że Piłsudskiego ścigano jak złodzieja i bandytę lecz nie obchodzili się z nim tak jak w Brześciu. Po przesłuchaniu świadka Kaźmiery Wiśniewskiej, przedstawiciel oskarżenia wniósł o 100 zł grzywny dla oskarżonego, względnie dwa dni aresztu. Po naradzie zapadł wyrok uwalniający oskarżonego od winy i kary.

Na podstawie „Gazeta Warszawska" nr 307 z 1931 r. oprac. (red). Zachowano oryginalną pisownię.